Drukuj
piątek, 23, sierpień 2019

Jasna Góra już całkiem blisko. Za nami bowiem siódmy z dziewięciu dni pielgrzymki. Dziś w sposób szczególny modliliśmy się za wszystkie dzieci. W kazaniu ks. bp Salaterski, nawiązując do pierwszego czytania, pouczył o tym, co należy robić, by rozwijać swoją gorliwość.

 „Żeby nie być letnim, żeby być gorliwym trzeba podjąć trud starania się o więcej. Trzeba podjąć dzieło nawrócenia. Ewangelia dwa wymiary tego nawrócenia nam zadaje i podpowiada. Jeden to miłość bliźniego, a drugi to troska  własną doskonałość, świętość. Jakkolwiek w pielgrzymce ludzi gorliwych jest ponad osiem tysięcy, to znaczy wszyscy, to nikt z nas nie może powiedzieć, że już uczynił wszystko, co mógł dla bliźniego i dla Pana Boga. Każdy z nas może i powinien starać się o więcej, więc nawracać się, motywować się do większej gorliwości, do tego, by ten świecznik płonął i ogrzewał świat, i przemieniał, i oświecał, i rozjaśniał życie innych ludzi.

Dziś wspieraliśmy także dzieła Caritas. Stąd refleksja o pomaganiu bliźnim: „Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie mówi, że są ludzie dobrego serca, hojnych dłoni, gotowi ofiarować wiele dla drugiego. Ale mówi też, że każdy z nas zanim się na to zdobędzie to wiele barier musi przekroczyć, musi przełamać w sobie. Czy ten leżący człowiek to pijak czy rzeczywiście zasłabł? Czy ta fundacja to autentyczna wspólnota wspierająca czy oszustwo? Czy pomagać każdemu kto rękę wyciąga, choć ledwie na nogach się trzyma także czy raczej przez organizacje, które są sprawdzone. Jedno jest pewne: pomaganie wymaga naszego serca - nie tylko człowieka wierzącego, ale człowieka wrażliwego, otwartego, odpowiedzialnego.”

Ksiądz biskup zaznaczył, że nasza gorliwość budowana jest na fundamencie ciągłego nawracania się, stawania się lepszym: „Nasze nawrócenie w sferze doskonałości to troska o to, by ot nie być takim chrześcijaninem tylko od chrztu, a potem chodzę do kościoła, tam pacierz odmówię, do księdza się uśmiechnę i tyle. Jesteśmy wezwani do świętości, do doskonałości jak doskonały jest Ojciec nasz w niebie. I jakkolwiek drogę własną każdy z nas musi odnaleźć i wydeptać, to uczymy się od świętych, od starszych naszych sióstr i braci w wierze.”

„Ta świętość nasza wypracowana, wymodlona powinna być taka, aby ludzie z nią wytrzymali. Bo można być takim świętym, przed którym trzeba uciekać, albo i takim, który ręce pięknie składa i nawet oczy wysoko wznosi, ale zaniedba obowiązki wobec dzieci, wobec męża, wobec domu. To należy czynić, tamtego nie zaniedbać, a święty może i nawet kiedyś na ołtarzu będzie.”

„Pielgrzymka jest takim czasem, kiedy możemy podjąć kolejną próbę nawrócenia, pobudzenia się do większej wrażliwości i do większej gorliwości. Jak nie pomóc tak pięknej siostrze, tak przystojnemu bratu, który idzie ze mną, a jest w potrzebie. Da się to zrobić. Jaka radość z tego zostaje w sercu. To samo można czynić po powrocie do domu, do parafii. To samo można czynić zawsze i pielgrzymka będzie trwać. Modlimy się tutaj znacznie więcej niż tak na co dzień: i godzinki pięknie śpiewane, i różaniec, i koronka, i codzienna Msza Święta, i Komunia Święta – i jacy piękniejący ludzie. […] Tacy piękni możemy być zawsze, kiedy nie zarośnie nam droga do kościoła, kiedy nie zabraknie czasu na modlitwę, kiedy te pieśni pielgrzymki będą chodzić za nami. […] A więc jest możliwe i nie znowu takie trudne to nawrócenie, ale znowu trzeba otworzyć serce, trzeba to zrobić.”

W drodze do świętości pomaga nam także parafia. Powinna ona stawiać nam świętych za wzór do naśladowania. Musi również „starać się o więcej” – szukać sposobów na bycie razem czy większe zaangażowanie się młodzieży w życie parafii. Podstawową pomocą jest jednak sakrament pokuty, który odnawia w nas Bożą łaskę i umacnia naszą wolę.

 „Tu mamy wszyscy wiele do uczynienia. Księża może i częściej, i w lepszych porach mogliby usiąść w konfesjonale i posłużyć. My może moglibyśmy się bardziej wsłuchać w rady, w zalecenia, które nam dają i pamiętać, i pracować, by je w czyn wprowadzić choćby do następnej spowiedzi. A wtedy ta świętość, o którą walczymy byłaby potwierdzona życiem. Wtedy nie mówilibyśmy: spowiadam się i ciągle to samo. Byłoby odrobinę, ale zawsze lepiej.”

„I o to wszystko, o to przechodzenie ku więcej, o to przechodzenie z letniości do żaru gorliwych chrześcijan, przez miłość bliźniego, przez gorliwość w modlitwie, w życiu wiarą módlmy się dzisiaj wszyscy.”